wtorek, 9 czerwca 2015

Zestaw do stylizacji po zabiegu BEACH WAVES

Dzisiaj mała ciekawostka dla zainteresowanych zabiegiem BEACH WAVES. Chodzi o spray do stylizacji marki L'Oréal. Otóż dostępny jest on także w zestawie z akcesoriami ułatwiającymi stylizację fryzury. Oprócz sprayu znajdziemy w nim:
- grzebień z rzadkimi zębami
- elastyczną siateczkę na włosy (zmniejszającą puszenie się podczas suszenia suszarką).
Akcesoria są prezentem od firmy L'Oréal - cena zestawu jest taka sama, jak samego sprayu. Ja swój nabyłam w salonie fryzjerskim we Francji, ale pytajcie w polskich salonach. Zestaw jest dobrym pomysłem, a akcesoria są przydatne przy układaniu włosów. Dodatkowo na opakowaniu znajduje się szczegółowa instrukcja wzbogacona rysunkami, pomagająca ułożyć włosy w sposób gwarantujący optymalny efekt (drugie zdjęcie).


niedziela, 7 czerwca 2015

Nieudany zakup - szampon Logona do włosów cienkich i rzadkich

Kilka miesięcy temu miałam duży problem z wypadaniem włosów. Zakupiłam wtedy kilka kosmetyków, które miały w takiej sytuacji pomóc. Jednym z zakupów był szampon AGE ENERGY marki Logona, który u mnie zupełnie się nie sprawdził. Poniżej opowiem Wam dlaczego.


Szampon zakupiłam na francuskiej stronie internetowej z kosmetykami naturalnymi (www.mondebio.com), na której opisany był jako pomocny w pielęgnacji włosów osłabionych z tendencją do wypadania. Miał nie tylko nadawać miękkości i objętości włosom cienkim i rzadkim, ale też odżywiać je. Problemem nie było nawet to, że tego nie robił, ale że po umyciu dawał wrażenie wręcz uszkodzenia włókna włosa - włosy boleśnie się plątały i aż "piszczały z czystości". Natomiast dobę po myciu, zaczynały się mocno "przetłuszczać". W takiej sytuacji naprawdę ciężko było mi zużyć całe opakowanie (250ml). Męczyłam się przez dobrych kilka tygodni, używając go do pierwszego mycia (wstępnego:-) po nałożeniu na włosy olejków. Szkoda, bo od tego kosmetyku oczekiwałam zdecydowanie więcej, chociażby ze względu na naturalne składniki jak kofeina, owoce goji, wyciąg z liści Ginkgo Biloba, czy bambusa (certyfikaty BDIH oraz NaTRue, pełna lista składników widoczna na zdjęciu poniżej).

sobota, 6 czerwca 2015

Peeling kawitacyjny urządzeniem BIOSONIC MINI BS 300 marki BIOMAK - aktualizacja

Jak pamiętacie posiadam aparat BIOSONIC MINI BS 300 marki BIOMAK pozwalający na samodzielne wykonywanie peelingu kawitacyjnego (pisałam o nim tutaj: kliknij). Zabiegi wykonuję już od pół roku i chciałam podzielić się z Wami moimi dotychczasowymi doświadczeniami.

W moim przypadku 1 zabieg na 3-4 tygodnie jest optymalny. Mimo, iż całkowicie bezbolesny, peeling kawitacyjny wykonywany aparatem BIOSONIC MINI BS 300 jest zabiegiem silnym. 24h po zabiegu nadal widzę delikatne zaróżowienie na obszarze poddanym peelingowi, a nie mam skóry wrażliwej. Zauważyłam, że jest to szczególnie widoczne przy sztucznym oświetleniu. Wykonywanie peelingu częściej, w moim odczuciu, osłabia skórę, nie dając jej szansy na odnowę.

Ogromną zaletą peelingu kawitacyjnego jest całkowita rezygnacja z kosmetyków peelingujących. To, że mogę zrezygnować z klasycznych kosmetyków i nadal cieszyć się świeżą i czystą skórą, jest dla mnie wielkim plusem. Inaczej mówiąc zakup aparatu BIOSONIC MINI BS 300, pozwolił mi zmniejszyć ilość substancji chemicznych, na jakich działanie narażam swoją skórę podczas zabiegów pielęgnacyjnych.

Peeling kawitacyjny pozwala efektywnie oczyścić skórę. Uważam, że pomaga zapobiegać powstawaniu zaskórników. Peeling pozwala też zmniejszyć występowanie suchych skórek. Po zabiegu skóra jest aksamitna w dotyku.

Kolejnym plusem jest lepsze wchłanianie substancji pielęgnujących. Dzięki usunięciu obumarłego naskórka, substancje zawarte w kosmetykach mają lepszy dostęp do skóry. Inaczej mówiąc: aplikowane na skórę kosmetyki będą lepiej (silniej) działać.


Podsumowując, aparat BIOSONIC marki BIOMAK jest jednym z moich ulubionych akcesoriów kosmetycznych i nie zamierzam przestać go używać. Nie tylko pozwolił mi zrezygnować z kosmetyków peelingujących, ale przede wszystkim pomaga utrzymać moją skórę w dobrej kondycji.


wtorek, 2 czerwca 2015

Jak skutecznie pobudzić wzrost włosów i paznokci - recenzja preparatu FORCAPIL

Jak może niektórzy pamiętają, kilka miesięcy temu skarżyłam się na dość mocne wypadanie włosów. Zakupiłam wtedy kilka nowych dla mnie kosmetyków mających pomóc w takiej sytuacji. O ile szampon (Dermaclay) nie był wystarczająco mocny, aby samemu przezwyciężyć problem, o tyle tonik (Weleda) zdecydowanie pomagał. Jednak, kiedy tylko przestawałam go używać, włosy na nowo wypadały w dużych ilościach. Żaden z kosmetyków nie spowodował jednak, żeby włosy zaczęły odrastać. Wtedy zupełnie przypadkowo (podczas babskich plotek:-) usłyszałam o preparacie Forcapil (belgijskiej marki Arkopharma Belux).


Nie mając już pomysłów na inne sposoby sięgnęłam po preparat będący mieszaniną witamin, minerałów oraz aminokwasów siarkowych. Miał on powodować wzrost włosów, a to wydawało się najlepszym rozwiązaniem dla przerzedzonej kilkumiesięcznym wypadaniem włosów fryzury.

Produkt był bez problemu dostępny w aptece. Pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy była jego wysoka cena. Po przeliczeniu na jak długo wystarcza, produkt okazuje się bardziej przystępny: opakowanie na 3 miesiące terapii (180 kapsułek) + małe opakowanie na 1 miesiąc (60 kapsułek, gratis) kosztuje we Francji 37 euro. Niestety nie znalazłam informacji o dostępności FORCAPILu w Polsce, mimo iż nie jest to produkt zupełnie Wam nieznany. 

Ale jak to działa?
Producent sprytnie wyszedł z założenia, że aby pobudzić wzrost włosów i paznokci należy dostarczyć do organizmu niezbędnych elementów budulcowych. Szczególnie ważne są te potrzebne do syntezy keratyny, będącej głównym składnikiem włosów i paznokci. Keratyna jest syntetyzowana na bazie aminokwasów siarkowych, a w procesie tym uczestniczą też cynk i witaminy z grupy B. Stąd też w składzie znajdziemy następujące składniki (łączna ilość w dziennej zalecanej dawce, czyli w 2 kapsułkach):
- witaminę B5 (18 mg),
- witaminę B6 (2 mg),
- witaminę B9 (200 µg),
- witaminę D3 (5 µg),
- witaminę B8, inaczej biotynę (450 µg),
- cynk (15 mg),
- L-cysteinę (300 mg),
- L-metioninę (100 mg).
Zgodnie z ulotką należy jeść 2 kapsułki dziennie (rano, podczas posiłku, popić wodą) przez okres 3-4 miesięcy.

Efekty?
Najpierw chciałabym zaznaczyć, że swoją codzienną dietę uważam za dobrze zbalansowaną i nie podejrzewam u siebie szczególnych niedoborów składników odżywczych. Naturalnie posiadam mocne i zdrowe paznokcie. Przed zastosowaniem produktu wymagały one skracania około raz na tydzień. Nigdy się nie rozdwajały, a do ich złamania dochodziło bardzo rzadko. Po 2,5-3 tygodniach od początku "terapii" suplementem Forcapil zauważyłam szybszy wzrost paznokci - konieczne stało się przycinanie średnio co 3-4 dni. Dodatkowo stały się one jeszcze mocniejsze. Pierwsze efekty na włosach zaobserwowałam dopiero po miesiącu stosowania preparatu. Najpierw kosmyki na linii włosów wreszcie zaczęły nabierać długości - wcześniej cały czas wyglądały one u mnie jak tzw. "baby hair" i nigdy nie miały więcej niż 5 cm. Kolejnym etapem było zagęszczenie włosów na poziomie skroni. Wtedy przestałam już mieć jakiekolwiek wątpliwości co do działania preparatu, gdyż efekty zaczęły być widoczne dla innych osób. W niecałe 2 miesiące włosy urosły mi tyle, co zazwyczaj w 6-9 miesięcy. Nadal pozostały cienkie, ale przynajmniej zrobiło się ich trochę więcej.
Obecnie kończę trzeci miesiąc terapii i ze względu na jej skuteczność mogłam sobie pozwolić na zabieg BEACH WAVES zamiast ratunkowo obcinać włosy. Zdecydowanie polecam Wam ten preparat, który sama już planuję kupić późną jesienią.

wtorek, 26 maja 2015

Olejek do włosów OJON

Kilka miesięcy temu zakupiłam mieszaninę olejków marki OJON, o działaniu odmładzającym (cokolwiek miałoby to znaczyć w przypadku włosów:-), przeznaczoną do włosów cienkich i delikatnych. W opakowaniu tworzy on kolorową kompozycję i przed użyciem należy go dokładnie wymieszać. Dostępny jest między innymi w SEPHORZE, gdzie kosztuje 34 euro. Na zakup zdecydowałam się mogąc skorzystać z promocji, co znacznie obniżyło cenę: do 17 euro. 


W swym składzie posiada 7 rzadkich olejków (szczegóły na zdjęciu poniżej):



Olejek miał być lekki w użyciu, miał odbudowywać i chronić, jednak zdecydowanie obciąża moje włosy. Oczywiście próbowałam używać go na różne sposoby (na suche lub na wilgotne jeszcze po umyciu włosy - mała kropla roztarta w dłoniach, a następnie rozprowadzana tylko na dolnych partiach włosów, albo nakładanie na włosy 15 min przed myciem). Niestety olejek za każdym razem obciąża włosy, nie wykazując żadnych innych zauważalnych właściwości pielęgnacyjnych. Jedynym plusem jest przyjemny zapach, ale nie z tego powodu go kupiłam. Kosmetyk zaliczam do zdecydowanie nieudanych, co przy tak wysokiej cenie jest szczególnie rażące. Może teraz, kiedy włosy są lekko przesuszone zabiegiem BEACH WAVES, uda mi się go zużyć.

poniedziałek, 25 maja 2015

Czy znacie kosmetyki Dr. Hauschka?

Kosmetyki marki Dr. Hauschka są bardzo popularne. Do tej pory nie miałam jednak okazji ich wypróbować, więc ucieszyłam się widząc w ofercie sklepu internetowego (www.mondebio.com) zestawy miniatur. Zdecydowałam się na dwa z nich: oczyszczający i pielęgnujący.



Przede wszystkim zestawy takie są bardzo dobrym pomysłem dla wszystkich, którzy chcą zapoznać się z daną gamą produktów bez kupowania pełnowymiarowych opakowań, których zużycie może zająć nawet kilka miesięcy. Myślę, że każda z nas przynajmniej raz doświadczyła sytuacji, kiedy płacimy za produkt ostatecznie nietrafiony. Marnujemy środki finansowe, albo też męczymy się przez wiele tygodni próbując zużyć znienawidzony kosmetyk. Doceniam więc strategię sprzedaży wprowadzoną przez markę Dr. Hauschka. Szczególnie w sytuacji, kiedy nie wszystkie "testowane" produkty zrobiły na mnie wrażenie.

W oko rzucają się estetyczne, metalowe opakowania, w jakich umieszczono produkty. Oprócz opisów na każdym kosmetyku, wewnątrz pudełka znajdują się obszerne ulotki opisujące produkty; zastosowanie i ich sposób użycia.

Następną rzeczą, która mi się spodobała to składy produktów. Kosmetyki Dr. Hauschka są produktami certyfikowanymi - oznaczone są znakiem BDIH, oznaczającym pochodzenie naturalne składników. Zawierają wiele korzystnych dla skóry substancji. Szczegóły możecie sprawdzić na zdjęciach poniżej:



Mam skórę mieszaną, z tendencją do zmian trądzikowych i z tego powodu najpierw wypróbowałam zestaw oczyszczający. Najbardziej spodobał mi się krem do mycia twarzy - Cleansing Cream. Forma gęstej papki z granulkami okazała się zaskakująco delikatna, nawet dla mocno podrażnionej cery. Krem ma ziołowy zapach, ale dość przyjemny. Co dla mnie bardzo ważne: nie wysuszał, a wręcz zostawiał na skórze film. Bardzo się ucieszyłam znajdując ten sam krem również w drugim zestawie. Jest bardzo wydajny, więc dwie tubki wystarczyły mi prawie na trzy tygodnie. Tonik - Clarifying Toner - nie zrobił na mnie wrażenia. Po użyciu skóra była dziwna w dotyku. Nie poprawił on też stanu mojej skóry. Podobnie było z olejkiem - Clarifying Day Oil. Mimo, że okazał się bardzo wydajny i wystarczył na około 3 tygodnie, nie zauważyłam korzyści z jego stosowania. Jego wadą było natomiast świecenie skóry i utrudnienie wykonania makijażu (w zaleceniach producent podaje, że nadaje się on do porannego stosowania). Kąpiel parowa, a co za tym idzie płyn do parowej kąpieli - Clarifying Steam Bath - nie nadaje się dla wszystkich. Również w jego przypadku nie zaobserwowałam żadnego szczególnego działania. Nie zauważyłam korzystnego wpływu maseczki rewitalizującej - Revitalising Mask, a zdecydowanie negatywne wrażenie wywarł na mnie krem z wyciągiem z melisy - Melissa Day Cream. Jego zapach wydał mi się bardzo chemiczny i stosowanie było nieprzyjemne. Nie zaobserwowałam jego wpływu na moją skórę (wystarczył mi na ponad tydzień). Strzałem w dziesiątkę okazała się maska oczyszczająca w formie proszku - Clarifying Clay Mask. Niezwykle delikatna tekstura i bardzo łatwe przygotowanie idą w parze z kojącym i oczyszczającym działaniem. Dodatkowo produkt okazał się bardzo wydajny.
W zestawie pielęgnującym (oprócz kremu do mycia twarzy - Cleansing Cream) znalazło się mleczko oczyszczające - Soothing Cleansing Milk, tonik - Facial Toner, oraz trzy kremy: różany - Rose Day Cream, rewitalizujący - Revitalising Day Cream oraz na bazie wyciągu z pigwy - Quince Day Cream. Mleczko nie radziło sobie z usuwaniem makijażu, mimo iż w opisie zaznaczono, że nie tylko oczyszcza, ale też służy właśnie do demakijażu. Podobnie jak tonik z zestawu oczyszczającego - ten również nie zrobił na mnie wrażenia. Co do kremów, to wszystkie miały drażniące chemiczne zapachy. Zauważalne działanie (nawilżający, nadający elastyczność) miał tylko ten różany, ale dla mnie był on jednak zbyt ciężki pod makijaż.

Podsumowując, zakup miniatur pozwolił mi sprawdzić wiele produktów marki Dr. Hauschka. Okazało się, że tylko nieliczne z nich się u mnie sprawdziły. Jednak żaden testowany produkt nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia, żeby zachęcić mnie do kolejnego zakupu.

BEACH WAVES - 1,5 tygodnia po zabiegu

Wiele osób zastanawia się, jak mocny efekt skręcenia włosów otrzymujemy po zabiegu BEACH WAVES (L'Oréal). Postanowiłam pokazać Wam, jak wyglądają moje włosy bez dodatkowych zabiegów.

Od zabiegu BEACH WAVES minęło 1,5 tygodnia. Na zdjęciu możecie zobaczyć efekt na włosach umytych i swobodnie wysuszonych (zero suszarki, papilotów, pianek, płynów, itd.). Przypominam, że moje włosy są naturalnie proste i zupełnie niepodatne na układanie, czy kręcenie. Mokre włosy kręcą się, więc efekt zabiegu jeszcze nie ustąpił, ale bez dodatkowego "wspomagania" (np. kręcenia na papilotach, specjalnego suszenia, kosmetyków), fale są prawie niewidoczne.


Tak skręcają się włosy, gdy są mokre:


a tak wyglądają po wysuszeniu na papilotach i stylizacji sprayem BEACH WAVES: